piątek, 4 kwietnia 2014

Chapter 2.

kursywa- retrospekcja
Jak z procy, wystrzeliłam do ogrodu, przy okazji zabierając pizze. Wyglądałam okropnie. Szare dresowe spodnie ubrudzone przez kukurydzę, która mi spadła podczas jedzenia i ciut za duża biała bluzka. Zero makijażu. Dla waszej wiadomości, nikt oprócz moich współlokatorek nie widział mnie taka jak teraz. To chyba jasne, że tak się zachowuję, kiedy ktoś obcy przychodzi do domu. 
Pudełko od pizzy ukryłam za dużym krzakiem, a ostatni kawałek wepchnęłam do buzi. Wdrapałam się po rynnie do okna mojego pokoju, i w duszy dziękowałam bogu, że zostawiłam je otwarte. Szybko się przebrałam w moje klasyczne czarne rurki z dziurami, T-shirt z logo AC/DC i na to czarna bluza z kapturem. Założyłam szybko moje już za bardzo wysłużone czarne conversy i zrobiłam makijaż. Jaki? Taki jak na co dzień, kiedy wiem, że gdzieś wyjdę. Obrysowane grubo, specjalnym pisakiem oczy i lekko pomalowane usta na jasny czerwony. O rzęsach też nie zapomniałam. 
-Okey, jestem gotowa- pomyślałam i jak weszłam, tak wyszłam, zabierając przy okazji telefon. Z ogrodu wyszłam przez małe przejście ukryte za potężnymi drzewami i krzakami. Skręciłam w prawo i skierowałam się do drzwi wejściowych. Nagle zadzwonił mój telefon.
-Gdzie jesteś? 
-Też cię miło słyszeć, Mia- powiedziałam
-Chlo! Myślałyśmy, że cię porwali czy coś. Jeszcze ten nie wyłączony telewizor. Ugh, kiedy wrócisz?- pierwszą część zdania powiedziała szeptem, ciekawe.
-Zaraz będę- powiedziałam i się rozłączyłam
Po wolnym robieniu tip topów, dotarłam do domu. 
-Siema laski, wróciłam!- zawołałam wesoła. Musiałam uciekać z własnego domu żeby się przebrać. Jestem pojebana.
-Jeżeli chcesz tak robić to przy okazji zadzwoń i wyłączaj telewizor!- warknęła Olivia
-Przepraszam- mruknęłam i weszłam do kuchni
-Tak więc gdzie byłaś?- jak zwykle dociekliwa 
-No ten... byłam u Freda, po śrubki, ale nie miał takich jak potrzebowałam- musiałam coś wymyślić, a hurtownia Freda przyszła mi jako pierwsza na myśl.
-Okey, chodź się przywitać- powiedziała i ruszyła do salonu. Ja jak jakiś szczeniak ruszyłam za nią. 
-Chłopcy to jest Chloe, najważniejsza mieszkanka tego domu- powiedziała i uśmiechnęła się do mnie. O tak. Najważniejsza. Ja tylko posiadam dane każdego mieszkańca Sydney. Jestem z siebie dumna.
-Siema- powiedziałam i podniosłam dłoń do góry w formie przywitania
-Hej- przywitało mnie dwóch, mniej więcej w moim wieku chłopaków.
-To jest Calum i Michael- powiedziała Ana wskazując na każdego, kiedy mówiła ich imię
-Okey, czyli co tu robicie?- uuu wredna ja. Oberwałam w bok od Any. Ałć.
-Zaprosiłyśmy ich. Ana była dzisiaj z Michaelem w tej naleśnikarni, a my z Olivią byłyśmy na zakupach i się przez przypadek spotkaliśmy- zakupy, dlatego ich nie było
-A ty? Jak do nich dołączyłeś?- spytałam jak mi się wydaje Caluma. 
-Musiałem coś załatwić i się natknąłem na Michaela- odpowiedział trochę zdziwiony, że pytam. Tak, zrobię im przesłuchanie, a to wszystko dlatego, że wydają mi się podejrzani i do tego jeszcze Ana musiała się zakochać w jednym z nich.
-Co musiałeś zrobić?
-Ale to cię chyba nie powinno interesować- odpowiedział już trochę wkurzony. To dobrze.
-Zadajesz się z moimi przyjaciółkami, więc interesuje. Poza tym musicie wiedzieć, że jak je skrzywdzicie, to was zabiję- odpowiedziałam z specjalnym uśmieszkiem na takie sytuacje
-Chlo, przestań! To, że cię zranił i zostawił nie znaczy, że musisz przesłuchiwać każdego chłopaka, który tu przebywa- warknęła Mia. Nie wytrzymałam, wstała i wysłałam jej mordercze spojrzenie. Jak mogła? Dobrze wie, że ten temat jest jednym z tych, o których nie chcę rozmawiać. A zwłaszcza w obecności jakiś dwóch frajerów.
-Boże, skarbie przepraszam, bardzo cię przepraszam- powiedziała kiedy zdała sobie sprawę co wyszło z jej ust.
-Mówiłam wam kurwa, że sprawa z tym dupkiem jest skończona. Love story z frajerem Ashtonem jest skończone. Wszystko co z nim związane jest skończone!- warknęłam i wyszłam z domu. Szłam w tamto miejsce, w miejsce gdzie wszystko się zaczęło. Serce tak strasznie tego nie chciało, ale intuicja kazała mi tam iść. Jestem cholernie głupia.
Calum Pov’s
Przez drzwi przeszła nie za wysoka brunetka. Miała lekko potargane włosy i mocny rockowy makijaż. Ubrana była w spodnie z dziurami i bluzkę z logo AC/DC. Była śliczna. Aż wreszcie się odezwała.
-Siema
Anastasia nas przedstawiła, na co piękność odezwała się ponownie i czar prysł.
-Okey, czyli co tu robicie?- spytała z grymasem na twarzy. Oberwała w bok od jej przyjaciółki i chyba tylko się rozkręciła. Nie wiem dlaczego, ale była do kogoś podobna, tylko nie mogłem sobie przypomnieć do kogo. Ale wstąpienie Mii było jak chluśnięcie zimnej wody w twarz.
Znajoma dziewczyna lubiąca AC/DC, imię Ashton i kurwa wszystko jasne. Ta laska to Blue. Była dziewczyna Asha. Cholera.
Spojrzałem na Michaela. Patrzył na mnie z wielkimi oczami, był przerażony, tak samo jak ja.
-Emm, to może.. może już pójdziemy... tak, pójdziemy- jakoś wydukałem
-Taa, pójdziemy- powtórzył mój kumpel
-Dobrze. Przepraszam was za to zdarzenie. Chloe jest wredna, a teraz... ugh jest jeszcze gorzej. Przepraszam za jej zachowanie. 
Posłałem jej lekki uśmiech i ruszyłem w kierunku drzwi. Mike żegnał się z Aną. Ale wreszcie mogliśmy wyjść z tego domu. 
*
-Nigdy bym w to nie uwierzył, cholera.- powiedziałem kładąc ręce na twarz. Dopiero zakończyliśmy sprawę z Blue, a teraz powracamy do początku. Tyle rzeczy się ostatnio dzieje. Dowiedzieliśmy się od ulicznych gangsterów, z mniejszym talentem do tego fachu, że wkroczyliśmy na teren nie jakiego gangu Space Revolution. Nikt nie zna i nie widział żadnego jego członka. Policja nazwała ich "Postrachem Sydney" więc rzeczywiście musieli coś umieć. Damy radę, jesteśmy najlepsi, a te dupki z SR mogą tylko się modlić o szczęście. 
-Ciekawy jestem jak zareaguje Ashton, na tą wiadomość o Blue- przerwał mi rozmyślenia, kierujący aktualnie wozem przyjaciel.
-Chcesz mu powiedzieć?- spytałem unosząc brew
-Nie, lepiej nie- wyszeptał
-Tak, lepiej nie- odpowiedziałem tym samym tonem głosu co on. Co by zrobił Ash, gdyby się dowiedział? Wkurzyłby się, i to kurewsko. Już i tak z trudem wytrzymaliśmy jego gniew. Pomimo faktu, że to co się stało dokładnie 2 lata temu, on nadal cierpi. Cała ta sytuacja to gówno. Popieprzone gówno. 
Chloe Pov’s
Siedziałam na grubej gałęzi starego drzewa. To tu się pierwszy raz spotkaliśmy. Tak strasznie go kochałam, a on... Nie, nie mam zamiaru znowu przez niego ryczeć. Jestem silna. Silniejsza niż wtedy. 
-Muszę ci cos powiedzieć- zaczął poważnym tonem mój chłopak. Uniosłam lekko brodę, dając mu sygnał, że może zacząć mówić.
-Nie byłem z tobą do końca szczery...- zaczął z wachaniem
-O co chodzi?
-Blue, ja... my nie możemy być dłużej razem. 
-Co?- spytałam szeptem. Nie spodziewałam się tego.
-Musimy się rozstać. Zrozum, ja to robię dla twojego bezpieczeństwa!- wkurzył się? 
-Jakiego kurwa znowu bezpieczeństwa?! Jestem bezpieczna!- warknęłam 
-Nie jesteś ze mną bezpieczna i tyle. To koniec
-Kochasz mnie?- spytałam cicho
-Nie utrudniaj tego
-Odpowiedz! Czy ty mnie kurwa kochasz?- jestem cholernie zła i najchętniej to bym mu złamała ten piękny nosek. 
-Nie! Nie kocham cię! Nigdy cię nie kochałem!- zamknął oczy. Nie kocha mnie? Nigdy tego nie czuł? A więc jednak kłamał, znowu. 
-Dlaczego?- spytałam ledwo słyszalny szeptem. Siliłam się żeby się nie rozpłakać.
-Dlaczego mnie okłamałeś? Dlaczego zmarnowałeś mój czas? Dlaczego pozwoliłeś, żebym pokochała taka osobę jak ty? Dlaczego ty mi to zrobiłeś? Dlaczego?- nie wytrzymałam. Po moich policzkach zaczęły spływać powolnie łzy
-Mówiłem ci na początku, że nie będzie fajnie- warknął. Oj skarbie, nawet nie wiesz jak ja jestem zła. Zła, a raczej cholernie wkurzona, smutna i dodatkowo mam okres. Mieszanka wybuchowa, z która lepiej nieruszać.
-Wiesz co? Jesteś chujem. Nadzwyczajnym w świecie chujem. Tak strasznie cię nienawidzę. Najchętniej to bym cię walnęła. I wiesz co? Zrobię to- nie zdążył zaczaić o co mi chodzi, dopóki nie poczuł mojej pięści na swoim nosie i ciche chrupnięcie, oznajmiające złamanie nosa.
-Nienawidzę cię! Jeżeli kiedykolwiek cię jeszcze spotkam to cię zabiję! Jesteś dupkiem Ash.- odwróciłam się i odeszłam.
Po policzku spłynęła mi jedna łza. Otarłam ją szybko i wciągnęłam nos.
Nie jestem taka silna jak mi się zdawało. Jedna głupia wypowiedź Mii na temat tej świni i już płaczę? Zapisze się do psychologa lubi innego specjalisty. To niedorzeczne, ryczeć po tylu latach.
W kieszeni zaczął wibrować mi telefon. Szybko odebrałam.
-Tak?- spytałam cicho
-Wiem że czujesz się chujowo, ale wracaj do domu. Mamy trop. -powiedziała Olivia i się rozłączyła. 
Fajnie.
Szłam wolnym krokiem po chodniku. Nie chce wracać do domu. Miałam zamiar siedzieć na tym starym drzewie, słuchać dołujących piosenek i sobie popłakać. Nikt by mnie nie widział, to bym mogła.
Niestety dotarłam do mojego miejsca finishu. Przeszłam próg domu i usłyszałam tylko donośne rozmowy moich przyjaciółek na temat jakiegoś "try hard"
-Chloe jesteś wreszcie!- zawołała Olivia
-Kochanie strasznie cię przepraszam, nie chciałam, naprawdę- Mia spuściła głowę. Smutno mi się zrobiło, kiedy widziałam ją w takim sanie.
-Dobrano, chodź tu do mnie- powiedziałam i wyciągnęłam na boki moje ręce. 
-Big Blue Hug, zawsze pomocny- zażartowałam. Wow, jaka zmiana humoru.
-Dziękuję- powiedziała 
-Dobra, bo się rozkleję. Co takiego ciekawego znalazłyście?- spytałam. Nie lubię się przytulać. Mam chyba przypadłość podobną do boskiego Christiana Grey'a, ale nie wiem. Jestem tego świadoma, że moim uzależnieniem jest czytanie tej książki, ale jak nie można jej kochać?
-Znalazłyśmy trop na tych hardkorowców co wkroczyli na nasz teren- zaczęła Ana
-Mieszkali tu wcześniej, ale nie mamy innych informacji oprócz tego i, że nazywają się Try Hard
-Bardzo oryginalna nazwa- stwierdziłam 
-Mówi osoba, która chciała nazwać nasz gang Sweet Line- zadrwiła ze mnie Olivia
-To było dawno i nie prawda- foch
-Dobra, koniec. Więc Chlo, masz znaleźć ich akta.- rozkazała Ana
-Okey- przytaknęłam i od razu zabrałam się do roboty. Nie ma co, zajmie mi to trochę.

Ashton Pov’s
 Micheal poszedł na randkę z jakąś dziewczyną, Calum miał odebrać informacje na temat SR, o ile jakieś były. Nadal nie wrócili, więc coś jeszcze robią. Luke gdzieś poszedł a ja zostałem w domu i się nudziłem. Doszło nawet do tego, że oglądałem jakiś romantyczno-przygodowy film z Angeliną Jolie. Ja jebie. 
Wyłączyłem telewizor i wyszedłem z domu. Nie wiedziałem gdzie idę, po prostu szedłem chodnikiem. Zatrzymałem się dopiero kiedy stałem przed wielkim drzewem. Stare drewno z mnóstwem wspomnień. To tu ją poznałem, to tu wszystko się zaczęło i zakończyło. Ale dlaczego o niej myślę? Dlaczego tu przyszedłem?  Przeskanowałem w głowie wszystkie informacje związane z tym miejscem i mnie olśniło. To tu 2 lata temu, dokładnie 14 maja zakończyłem swój związek z osobą którą kochałem najbardziej na świecie. Skoro kochałem, to dlaczego ja porzuciłem? Bałem się. Kurewsko się bałem, że coś jej się stanie. Dziewczyna gangstera jest łatwym celem dla wrogów. Tak bardzo ją kochałem, a wtedy nie potrafiłem inaczej tego skończyć. Co miałem jej powiedzieć? „Hej Blue, możesz zostać zamordowana bo należę do jednego z najniebezpieczniejszych gangów w Nowej Południowej Walii”? Ona o niczym nie wiedziała i chciałem żeby tak zostało, tylko dlatego, żeby miała ochronę. 
Nagle usłyszałem ciche kroki. Schowałem się szybko w krzakach, tak, żeby mnie nie zauważono. To była dziewczyna. Nie za wysoka, potargana brunetka z podobnym do mojego stylu. Chyba płakała, ale chciała to ukryć. 
-To koniec, nie myśl o nim- mówiła szeptem do siebie. Szybkim ruchem wspięła się na najgrubsza gałąź drzewa i usiadła na niej w siadzie prostym. Oparła głowę i zamknęła oczy z których już zaczęły spływać łzy. 
-Nie kocham go, on nie kocha mnie. Tamto nic nie znaczyło. Jesteś dla niego nikim Blue.
Blue.
Blue.
Blue.
To imię brzmiało echem w mojej głowie. 
To niemożliwe. To nie jest ona. Nie może być. Przecież ona miała ten swój wyjątkowy styl. Zawsze kolorowo. I zawsze zawieszona granatowa wstążka na prawym nadgarstku. Ta dziewczyna była jej kompletnym przeciwieństwem. Rockowy styl, cała na czarno i mnóstwo bransoletek na lewym nadgarstku. Na prawym nie było nic. 
-Ashton, ty dupku- warknęła do siebie
To ona. Moja Blue. Moje słoneczko. Ona tu jest. 
Mimowolnie uśmiech zagościł na mojej twarzy, ale szybko się ocknąłem. Nie. Ona jest już dla mnie nikim. 
Ruszyłem szybkim krokiem do domu, cały czas myśląc o niej. 
-Ash, jesteś wreszcie- poklepał mnie po plecach Calum kiedy ściągałem swoje buty. 
-Hej- powiedziałem ponuro. 
-Co jest?
-Nic. Spotkałem kogoś- powiedziałem i ruszyłem do kuchni
-Dowiedziałeś się czegoś ciekawego?- spytałem wyciągając sok jabłkowy z lodówki
-Nie wiele. Nazywają się Space Revolution, policja i większość ludzi uważa ich za postrach Sydney, tak samo jak inne gangi. Nikt ich nie zna ani ich nie widział. Są bardzo niebezpieczni i wściekli, że naruszyliśmy ich teren- powiedział cały czas patrząc na mnie.
-Ciekawe. Mamy ich akta zbrodni?- spytałem przeżuwając płatki
-Nie. Zostały skradzione, prawdopodobnie przez nich samych.- westchnął
-Będzie cholernie dużo roboty
-Coś za coś- zaśmiałem się
-Cal! To prawda, że Mike spotyka się z przyjaciółką Blue?- krzyknął Luke schodząc ze schodów
Łyżka którą kierowałem w stronę ust upadła głośno do miski.
-Ash? Nie wiedziałem, że wróciłeś- powiedział trochę zestresowany Luke
-No, wróciłem- warknąłem
-Cal? Masz coś do powiedzenie?- spytałem siedzącego naprzeciwko mnie chłopaka i posłałem mu mordercze spojrzenie.
-Emm... no Michael miał randkę z Anastasią, tą co spotkał 2 miesiące temu w cukierni, później spotkali mnie i dwie inne koleżanki Any, a one zaprosiły nas do domu. Powiedziały, że może być mały syf, bo ich "szefowa" jak to nazwały, została sama w domu.- pocierał kark na skutek zdenerwowania.
Szefowa? Co?
-Mów dalej.
-Jak weszliśmy do domu, drzwi były otwarte i telewizor włączony. Ana i reszta dziewczyn nagle stały się poddenerwowane i tak jakby obeszły cały dom. Tej "szefowej" nie było. Wróciła jakieś 10 minut później. Była zła jak nas zobaczyła i zaczęła nas wypytywać o wszystko, i wtedy...- urwał, spojrzał na Michaela, który zdążył wrócić i zrozumieć o czym rozmawiamy, dokończył zdanie Caluma
-Mia się zdenerwowała i powiedziała, uwaga cytuję "To, że cię zranił i zostawił nie znaczy, że musisz przesłuchiwać każdego chłopaka, który tu przebywa" a Chloe się wściekła...- przygryzł nerwowo wargę
-Ona jest wkurzona, naprawdę wkurzona. Wcześniej powiedziała, że nas zabije jak zrobimy coś jej przyjaciółką. Ash, one coś kręcą- dokończył Calum
Moja mała Blue, chciała zabić chłopaków? 
Nie, nie. To już nie jest moja Blue.
To jest Chloe.

Zła Chloe.

1 komentarz:

  1. To jest świetne! Wciąga od początku ^^ bardzo ciekawie się zapowiada ^^ oby tak dalej :D

    OdpowiedzUsuń